Weekendowa wycieczka do czeskiego Harrachova

Malutkie, czeskie miasteczko położone nieopodal polskiej granicy w sezonie letnim nie przyciąga wielu turystów. Wygląda raczej na wyludnione i mające lata świetności daleko za sobą. Jest w tym trochę prawdy, bo Harrachov stracił na znaczeniu w 2014 roku, kiedy odbyły się ostatnie zawody skoków narciarskich na tutejszym mamucie. To właśnie opuszczona skocznia jest celem naszej czeskiej wycieczki, chociaż jak się okazuje – Harrachov ma do zaoferowania też coś więcej. 

Jak dojechać do Harrachova?

Autem z Wrocławia podróż zajmie Wam około 2,5 godziny. Pamiętajcie, że na czeskich autostradach obowiązują winiety, których brak może skutkować wysokim mandatem. 

Miasteczko jest zlokalizowane u podnóża Čertovej Hory w Karkonoszach, co gwarantuje piękne widoki, liczne trasy spacerowe, a zimą – również narciarskie. 

Gdzie spać w Harrachovie?

Pytloun Wellness Hotel Harrachov to właściwie wystarczający powód, by wyskoczyć na weekend za czeską granicę. Ceny są naprawdę niskie jak za tak dobry standard ośrodka. Jest wykończony raczej nowocześnie, ale z wieloma drewnianymi akcentami, pokoje są bardzo przestronne, a część balkonów wychodzi na pobliską górę, co gwarantuje przepiękne widoki do porannej kawy. Z dodatkowych atrakcji możecie skorzystać z bilarda, ping ponga czy rzutek, strefy spa i naszego hitu: jacuzzi na balkonie w cenie 50 euro za godzinę. Bardzo, bardzo warto. Dawno nie czuliśmy się tak luksusowo i cool, jak popijając drineczki w gorącej wodzie, otoczeni tylko górami, lasami i dźwiękami płynącymi z jbla, którego zabieram ze sobą wszędzie, gdzie się da. 

Jedyny minus Pytloun Wellness Hotel to średnie jedzenie. Śniadanie było w porządku, ale pizzy zdecydowanie nie polecam. Szkoda! 

Co warto zobaczyć w Harrachovie? 

Skocznie Čerťák 

Kompleks 5 skoczni narciarskich, z których największa to 205-metrowy mamut. Najdłuższy skok oddał na nim Jurij Tepeš – zanotowana odległość to 220 metrów! Dwukrotnie triumfował tu też nasz Adaś Małysz, jeszcze na początku małyszomanii. 

Obecnie mamut jest opuszczony, zaniedbany i coraz bardziej przejmowany przez okoliczną florę. Podobno oferowano go polskiemu związkowi, ale ten nie zdecydował się na odkupienie obiektu nawet za zawrotną kwotę… 1 euro. Skocznia więc po dziś dzień pozostaje nieczynna i teoretycznie nie można na nią wchodzić, ale dla tych z Was, którzy lubią trochę adrenalinki w życiu, nie powinno to stanowić wielkiego problemu. Widoki z samego szczytu robią ogromne wrażenie, a i sama wspinaczka pozwala jeszcze bardziej docenić odwagę sportowców uprawiających tę mocno szaloną dyscyplinę. 

Mumlavský vodopád

Niedaleko skoczni znajduje się druga bardzo fajna, okoliczna atrakcja, czyli wodospad Mumlavský. Prowadzi do niego krótki spacer kończący się moczeniem stópek w lodowatym, ale pięknym wodospadzie. Tylko ostrożnie na śliskich kamieniach! 

Inne atrakcje

Poza moimi dwoma faworytami, w Harrachovie znajdziecie jeszcze Muzeum Narciarstwa, Muzeum Szkła, stoki oraz sporo tras pieszych i rowerowych. Szczerze żałowałam, że zatrzymaliśmy się tam tylko na jedną noc, bo Harrachov latem to idealne miejsce na wychillowanie wśród natury i z uczuciem, że cofnęliśmy się kilka lat wstecz. Ale to akurat nie powinno nikogo dziwić, skoro kompleks Čerťák przestał działać w 2014 roku i od tamtej pory czas dla Harrachova trochę się zatrzymał. 

Posts created 119

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Leć do góry