Włochy – praktyczne rady

Choć za oknem męczy nas już jesienna plucha, to temat wakacji jest jak zawsze na czasie. Kiedy, jak nie teraz, tęsknimy za wyjazdami i słońcem? Jeśli się ze mną zgadzacie, to zerknijcie na mój zbiór praktycznych rad dotyczących wyjazdu do Italii.

Nie jestem (jeszcze!) ekspertem w tym temacie, ale po pierwszym w pełni samodzielnie organizowanym wyjeździe, nasunęło mi się parę wskazówek, które może i Wam się przydadzą.     

Włochy – jak zorganizować wyjazd?

Ogólnie  

1. Nie bójcie się objazdówek   

A konkretnie zorganizowania ich. Biura oferują mnostwo ofert, jednak w praktyce ich plany są tak napięte i oklepane, że wszystko zlewa się w całość i nie ma czasu poczuć prawdziwego klimatu danego miejsca. Dlatego też warto zainteresować się tym samemu, rezerwując tańsze noclegi choćby przez airbnb (szczególnie jeśli wybieracie się do Cinque Terre jak ja – hoteli jest mało i są b.drogie), a większe odległości pokonywać pociągami. Włoskie koleje są podobne do polskich, jeżdżą często, a połączenia są naprawdę korzystne. Jedynie ceny nie są specjalnie niskie, ale jeśli nie planujecie co 2 dni zmieniać miejsca zakwaterowania, to te koszty zdecydowanie da się przeżyć.   


2. Odwiedźcie Włochy we wrześniu   

Nie musicie się obawiać o pogodę – w pierwszej połowie bywa wciąż naprawdę gorąco (w Mediolanie mieliśmy około 30 stopni, na riwierze liguryjskiej około 28), a ceny na szczęście odrobinę spadają. Szczyt sezonu przypada podobno w połowie sierpnia, kiedy to i Włosi mają urlopy, więc jeśli zależy Wam na kosztach – nie rezerwujcie nic w tym terminie.  


3. Przywieźcie ze sobą zapas kawy
 

Duży zapas. Poważnie, włoska kawa jest przepyszna. Nie chcę wyjść na kosmopolitkę, ale naprawdę polska nie ma startu do tamtejszej. Niestety, ja nie mogłam za bardzo się obkupić (tanie linie lotnicze i ich wymogi bagażowe…), ale udało mi się za to upchnąć malutki słoiczek lokalnego pesto i grappę dla taty.

 Mediolan 

1. Wybierzcie spacer zamiast metra  

Odległości między najciekawszymi  punktami miasta nie są duże, a jednak jestem zdania, że tylko na nogach można naprawdę poznać dane miasto. Zgubić się, przysiąść na kawkę, wpaść do miejsca, którego nie planowaliśmy odwiedzać. Z metra w Mediolanie skorzystaliśmy tylko, by dostać się na dworzec z walizkami i do muzeum kina, które (jak już wspominałam we wcześniejszym poście) było naprawdę daleko. Co prawda po paru dniach intensywnych „spacerów” ledwo czułam stopy i łydki, ale było to nawet satysfakcjonujące, a i kolejną porcję makaronu można było jakoś usprawiedliwić :).  Poza tym, na spacerach koniecznie podziwiajcie sztukę uliczną – miejscowi artyści wykorzystują każdą wolną przestrzeń do wyrażenia siebie.

 
2. Zweryfikujcie przewodniki z rzeczywistością

Ceny niestety rosną tutaj z roku na rok i bywa, że w przewodnikach cena za bilet jest dwukrotnie niższa niż aktualnie. Biznes turystyczny kwitnie! 

 
3. Spędzajcie wieczory na Navigli  

Z postu o Mediolanie wiecie już, że ogromnie spodobała mi się ta tętniąca życiem dzielnica i zdecydowanie polecam ją na spędzenie wieczoru/nocy. Dodatkowo prawie każdy lokal oferuje tam aperitivo, czyli system, w którym za całkiem przyzwoitą jak na Włochy kwotę, można się napić i najeść. Drinki mają pyszne, a jedzenie różne. Trafiają się lepsze i gorsze pozycje, ale na pewno jest różnorodnie – widziałam nawet sushi aperitivo. A pizza oczywiście znika w kilka sekund!

Cinque Terre 

1. Wybierzcie się na pieszą wędrówkę   

Chyba nie ma nic ciekawszego, piękniejszego i KONIECZNEGO do zrobienia w Cinque Terre od pokonania szlaku między miasteczkami. Widoki są absolutnie cudowne, a trasy zdecydowanie ciekawe – w końcu to z nich słynie ten park narodowy. Możecie oczywiście jeździć wszędzie Cinque Terre Express, ale uwierzcie, że to nie to samo!  


2. Bierzcie jedzenie na wynos 
 

I znowu o jedzeniu 😉 Na Cinque Terre ceny są jeszcze wyższe niż w Mediolanie, więc jeśli nie chcecie wydawać majątku na jedzenie w restauracjach, to radzę Wam wziąć jedzonko i zjeść je na ławce, w pociągu czy na skałach na plaży patrząc na zachód słońca (taak, było tak cudownie jak brzmi). Najlepiej na wynos sprawdza się pizza, ale w Cinque Terre robią też przepyszna foccacię z rozmaitymi dodatkami (zupełnie inną niż w Polsce – bardziej przypominającą kawałek pizzy na grubym cieście), można też wziąć na przykład kubełek z owocami morzami. I do tego obowiązkowo włoskie wino!  


3. Podziwiajcie Cinque Terre nocą
 

Z Monterosso, w którym mieliśmy nocleg, widać wszystkie pozostałe miasteczka. Nocą są one przepięknie oświetlone – naprawdę niesamowity widok, szczególnie z plaży! Wieczorami też jest bajkowo – naszykujcie się na przeromantyczne zachody słońca. 

Mam nadzieję, że rady okażą się pomocne, a w komentarzu dorzucicie też swoje! Ja tymczasem kończę kawę (niestety nie włoską) i wychodzę z kawiarni na wielką ulewę… Do zobaczenia wkrótce!

#złotapolskajesień
#piszębyniezwariować

Posts created 116

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Leć do góry