Londyn jaki chcielibyście poznać

Oglądając ostatnio jakiś film
w telewizji, w tle mignął mi Londyn. Oczywiście klasyczny widok na Buckingham
Palace, taki jak z co drugiej pocztówki. I w tym momencie cholernie zatęskniłam
za tym miejscem. Ale nie za tymi klasycznymi, zatłoczonymi obiektami westchnień
każdego typowego turysty (nie żebym czasem takim nie była), ale raczej za tym
tyglem kulturowym, pełnym tajemnic i przeróżnych niespodzianek, które zazwyczaj
spotykają nas w miejscach mniej popularnych. 

Co prawda w Londynie byłam „tylko” trzy razy (razem wyjdzie prawie dwa miesiące), ale dzięki cudownym przewodnikom i fakcie, że nie bałam się
czasem odstawić transportu publicznego na rzecz długich spacerów, udało mi się
dotrzeć do wielu wyjątkowych miejsc, o których większość przewodników milczy.

To właśnie do tych miejsc
najbardziej chciałabym wrócić i stwierdziłam, że dobrym pomysłem byłoby się
nimi podzielić. Pewnie, wśród moich must-see i must-do pojawią się też klasyki,
ale suma summarum, będzie to lista bardziej osobista i ukazująca najważniejszą
jak dla mnie zaletę Londynu- różnorodność. Enjoy!












TOP 10 RZECZY, KTÓRE MUSICIE
ZROBIĆ W LONDYNIE 

(a ja Wam powiem gdzie)


1.  Poczuć się jak dziecko

Nie wiem, jak Wy, ale ja
wciąż mam w sobie dużo z dzieciaka. I nie chodzi mi tylko o moją baby face :).
Jednak nawet ja nie spodziewałam się, że będę tak dobrze bawić w miejscach
przeznaczonych głównie dla młodszych odbiorców. Urok tych miejsc tkwi nie tylko
w przywoływaniu wspomnień z dzieciństwa, ale przede wszystkim w po prostu
świetnej formie i w efekcie świetnej zabawie.

Hamleys – ogromny,
kilkupiętrowy sklep z zabawkami – znajdziecie tu wszystko – od gier wideo,
poprzez wszystkiego rodzaju serie dedykowane starszym i nowszym disneyowskim
bajkom aż po rodzinę królewską… z klocków Lego :). Wielkim plusem jest to, że
wiele zabawek można przetestować samemu albo popatrzeć jak testują je
przesympatyczni pracownicy (swoją drogą- czy to nie brzmi jak praca idealna?).
A gdy już będziecie zmęczenie natłokiem wrażeń i dzieci, koniecznie zajrzyjcie
na ostatnie piętro i zamówcie szejka ze swoimi ulubionymi słodyczami- mimo dość
sporej ceny- warty każdego funta!











Warner Bros Studio – Harry
Potter tour
– obowiązkowy punkt dla każdego miłośnika przygód młodego
czarodzieja. Nie ujmując niczego setkom rekwizytów z planu filmowego,
największe wrażenie robią przede wszystkim te części ekspozycji, które
odtwarzają w rzeczywistych wymiarach miejsca z filmu – można przejść się ulicą
Pokątną, wsiąść do Błękitnego Rycerza czy przyjrzeć Wielkiej Sali ze stołami
zastawionymi tak jakby zaraz mieli tu zasiąść czarodzieje z czterech
hogwardzkich domów. Ciekawą atrakcją jest też możliwość wypicia piwa kremowego,
które co prawda nie smakuje wybitnie, ale pozwala poczuć się choć trochę jak
nasi bohaterowie.
















Pozostając przy temacie Harrego Pottera- wiedzieliście, że peron 9 i 3/4 istnieje naprawdę? Przekonajcie się sami, odwiedzając stację King Cross i przedzierając przez tłum fanów serii.








Moomin Shop – niewielki,
klimatyczny sklep na Covent Garden, idealny dla fanów niegdyś popularnych w
Polsce Muminków. 









A skoro już jesteśmy na Covent Garden, warto zajrzeć też do
sieciówki Ben cookies – przepyszne, niekiedy jeszcze ciepłe słodkości to
prawdziwa rozkosz dla podniebienia.




MMS World – cukierkowy raj!
Nieco przerost formy nad treścią, ale wychodząc ze sklepu z wielką torbą
upominków jakoś szybko dałam radę o tym zapomnieć 🙂










2. Wypić kawę w Dokach św.
Katarzyny

To miejsce o handlowej
przeszłości, znajdujące się niedaleko Tower Bridge, nadaje się idealnie na
poranną kawę i odpoczynek od turystycznego zgiełku. Połączenie orzeźwiającej
wody, tradycyjnej architektury i powiewu luksusu (ceny za miejsce dla
prywatnych jachtów są podobno horrendalne!) sprawiają, że chce się tu wracać.
Osobiście najbardziej lubię mały, piętrowy Starbucks, który dzięki przeszklonej
konstrukcji jest świetnym punktem widokowym.











3. Pójść do kina

Jest coś fajnego w chodzeniu
do kina za granicą. Ciężko to opisać, po prostu warto samemu się przekonać. To też
miła przerwa od intensywnego zwiedzania, okazja do podszkolenia językowych
znajomości i możliwość zobaczenia niektórych filmów dużo wcześniej niż w
Polsce. Kin jest mnóstwo, ale ja postawiłabym na Waszym miejscu na jakieś małe,
studyjne miejsca- sama mam świetne wspomnienia związane z
The Prince Charles
Cinema
, gdzie widziałam „Amy” – upadek wokalistki, oglądany na
ekra
nach w jej ukochanym mieście, porusza podwójnie…











4. Zjeść
(chyba) najsłynniejsze truskawki w czekoladzie na świecie

Firmy Godiva
chyba nie trzeba specjalnie fanom słodkości przedstawiać – to cukierniczy
imperator, świątynia belgijskiej czekolady. Dlatego trzeba przekonać się
samemu, w czym tkwi tajemnica jej sukcesu i udać się na Regent’s St.
Gwarantowane co najmniej świetne zdjęcie na Instagrama 🙂









A skoro
jesteśmy w pobliżu i mamy przy sobie trochę pieniędzy- warto wpaść w zakupowy
szał na Oxford Street. Ku zagładzie naszych portfeli!



5. Odkryć
londyńskie zróżnicowanie

Shree Sanatan Hindu Mandir – hinduska świątynia, znajdująaca się przy Ealing
Road, robiąca wrażenie przede wszystkim wielkością i swoim zupełnym
niedopasowaniem do sąsiednich budynków.



Stamford
Hill
typowo żydowska dzielnica, po której ulicach przechadzają się
ortodoksyjni wyznawcy judaizmu z długimi pejsami i w charakterystycznych
czarnych kapeluszach. Ciekawy widok, choć nie chciałabym chyba im podpaść –
podobno tradycja jest tu podtrzymywana w pełni, włączając w to żydowską policję
i własne, surowe sądownictwo (niczym w filmie „Casanova po
przejściach” tylko już nie tak zabawnie)

Chinatown
oczywiście nie dorównuje ono wielkością temu nowojorskiem, ale klimatem- czemu
nie? Znajdziemy tutaj ciekawe jedzenie, mnóstwo święcących chińskich bibelotów
i fragmenty typowej dla tego kraju architektury.







6. Delektować się
sztuką

Gdzie jak gdzie, ale w
Londynie po prostu trzeba obudzić w sobie konesera sztuki wszelkiego rodzaju –
londyńczycy kochają van Gogha i Moneta na równi z mocno abstrakcyjnymi dziełami
współczesnych artystów.










Szczególnie polecam:

Victoria and Albert
Muzeum
– warto przejrzeć ofertę wystaw czasowych, zazwyczaj najciekawszych

National Gallery
po prostu klasyk

Tate Britain koniecznie, a Tate
Modern
– głównie dla interesującego, postprzemysłowego budynku

Somerset House – to
tutaj wisi najsłynniejszy autoportert świata – w końcu ucho van Gogha, a raczej
jego brak, kojarzą wszyscy 🙂 Poza tym latem w kompleksie Somerset odbywają się
pokazy filmowe pod gołym niebem (zazwyczaj klasyki filmu, na które bilety
wyprzedają się jak świeże bułeczki)

Muzeum Historii Naturalnej – chociaż jego tematyka jest raczej geograficzno-przyrodnicza, to sam budynek, zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz, jest prawdziwą architektoniczną perełką


7. Odwiedzić Londyn
zimą

Nie, pogoda nie jest
typowo zimowa, zazwyczaj pada deszcze jak zawsze, jest jedynie nieco zimniej.
Ale nie o to chodzi. W okresie przedświątecznym miasto jest przystrajane tak
urokliwie, że co druga uliczka wygląda jak z bajki. Zresztą słowa chyba nie
oddadzą tego tak jak zdjecia. Podziwiajcie:












Warto też w tym
okresie poszukać wszelkich czasowych, typowo zimowych atrakcji- od efektownego
Snow Festival w Hyde Parku aż po „zwykłe” jeżdżenie na łyżwach przy
Muzeum Historii Naturalnej.




8. Przespacerować się
po Camden Town

Ta dzielnica to
prawdziwy hit- miejsce spotkań artystów, sławnych osób czy kompletnych freaków.
Można spróbować upolować tu koszulkę ulubionego zespołu na słynnym Camden
Market, zjeść tanio (!) i smacznie streetfoodowe przekąski z różych zakamarków
świata, a także trafić do zupełnie odjechanych miejsc typu sklep Cyber Dog (futurystyczna
odzież i zabawki dla dorosłych – wejście tylko dla odważnych).








Warto też poszukać
śladów Amy Winehouse na Camden – to w końcu było jej ulubione miejsce w
Londynie. Fani złożyli hołd gwieździe między innymi w postaci prostego pomnika
czy kwiatów pojawiących się systematycznie pod jej mieszkaniem.


9. Przeżyć prawdziwe emocje


te sportowe:

– piłkarskie w pubach – choć
znalezienie miejsca w czasie meczu może graniczyć z cudem, to jednak warto
próbować- atmosfera jest magiczna, lokale tętnią życiem, a londyńskie piwo leje
się litrami

– tenisowych na Wimbledonie
nawet jeśli nie uda się zdobyć biletów na rozgrywany od 1877 roku turniej, to i
tak warto przyjechać w okolice stadionu – można przespacerować się po licznych
terenach zielonych, a na mecz zająć miejsce pod telebimem tuż przy zamkniętym
korcie – atmosfera wydaje się tu być lepsza niż wśród nieco snobistycznej
publiczności















te niczym z najlepszych filmów grozy:



w London Dungeon – choć to raczej mainstreamowa atrakcja, oferowana często w pakiecie z Madame Tussaud i London Aquarium, to moim zdaniem jest od nich dużo ciekawsza. Straszne opowieści, duża dawka londyńskiej historii i świetne efekty specjalnie- czego chcieć więcej?



Mała uwaga: aktorzy wcielający się w różnych bohaterów, mówią tylko po angielsku, więc bez dobrej znajomości języka nie ma co się tam wybierać.





10.  Zakochać się na/w Notting Hill

To zdecydowanie moja ulubiona
dzielnica Londynu. I nie dlatego, że mam słabość do komedii romantycznych z
Hugh Grantem :). Rzędy pastelowych, takich samych domów, porządek i spokój
wyjątkowy jak na Londyn, barwny Portobello Market – jak tu nie dać się uwieść?
















Z ciekawostek: w dwa
sierpniowe dni Notting Hill szczególnie tętni życiem- to czas Notting Hill
Carnival, który zapoczątkowali karibiscy imigranci, a stopniowo do zabawy
przyłączył się cały Londyn.




***

Dziesięć punktów to
zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę to, co oferuję nam Londyn… Ale to
zawsze dobry początek, prawda? Dajcie znać, jakie są Wasze ulubione miejsca.
Mam nadzieję, że moje skradną i Wasze serca.




Posts created 106

  1. Świetny post! Lubię takie subiektywne przewodniki, bo nie jestem fanem typowo turystycznego zwiedzania miejsc. Ja zdecydowanie bardziej wolę poczuć ich klimat.

    P.S.: Małe spostrzeżenie: nie zmieniaj koloru czcionki na inny niż czarny 😉 Fragmenty tekstu, które są jasnoszare są prawie nieczytelne, a w połączeniu z czarnym tekstem robi się niezły bałagan. Pozdrawiam!

    1. Dzięki za przeczytanie, a co do spostrzeżenia, to nie wiem, co tutaj pokombinowałam, ale pamiętam, że okropnie wkurzał mnie ten szary, a nic nie mogłam z nim zrobić :O

    1. Będziemy mi bardzo miło 🙂 A Paryż jest na liście moich najbliższych podróżniczych planów. Polecasz coś nietypowego, czego nie zobaczę zwiedzając z przewodnikiem?

  2. Wybrałaś rzeczywiście najbardziej klimatyczne rzeczy z Londynu 🙂 Ja, mimo że sama często złorzeczę na to miasto (patrz: chillife.pl), to szczerze je kocham właśnie z tych powodów, które wymieniłaś. Zima w Londynie (zapomniałaś wspomnieć Selfridges w tym okresie, btw. w tym roku już działa świąteczna część) rzeczywiście ma taki filmowy urok. Ale Chinatown nie lubię. A jedzenie tam jest superryzykowne 🙂

    1. Racja, zima jest przebajkowa 🙂 i dzięki za przypomnienie! A co do Chinatown, to mam jakieś dziwne spaczenie i lubię wpadać do chińskich dzielnic wszędzie, gdzie podróżuję 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Leć do góry