Jak przygotowuję się do podróży I TRAVEL TIPS

Wybraliście już cel Waszej kolejnej podróży, zarezerwowaliście loty i noclegi, więc wydaje się Wam, że macie już dopięte prawie wszystko na ostatni guzik? Niestety! Jeżeli chcecie czerpać z wyjazdu pełnymi garściami, spróbować zrozumieć dane miejsce i przygotować ciekawy plan na cały pobyt, musicie włożyć w to jeszcze trochę czasu i serca.
Po to wszystko przygotowałam dla Was mały przewodnik, który krok po kroku pokazuję, jak ja się przygotowuję do podróży, gdzie wyszukuję najlepsze miejsca, skąd czerpię wiedzę ogólną, gdzie znajduję inspiracje na zdjęcia z podróży i w efekcie jak rozplanowuję cały wyjazd. Korzystajcie 🙂
1. Czytam ogólne informacje o danym miejscu, jego historii i kulturze
Skoro wybraliście dane miejsce, to pewnie już coś o nim wiecie, ale taką wiedzę zawsze warto pogłębić. Dlatego ja przed szczegółowym planowaniem, zawsze staram się wyszukać podstawowe informacje (waluta, wielkość, liczba mieszkańców, religia, słynni mieszkańcy, główne zabytki) – tutaj wystarczyć wygooglować jakiś kraj lub miasto i wyszukiwarka „wypluje” nam wiele, wiele stron. Poza tym, o kulturze, historii, tradycjach i jedzeniu bardzo lubię poczytać z przewodników. Takie informacje zazwyczaj znajdują się na początku przewodnika – w formie małych artykułów czy felietonów, i stanowią świetny punt wyjścia do dalszych przygotowań.
Wiem, że ten punkt wyda się niektórym oczywisty, ale jako zwolenniczka świadomego podróżowania, zawsze będę przypominać o tym, żebyśmy szanowali i próbowali zrozumieć miejsce, do którego się udajemy jako GOŚĆ. To szczególnie istotne przy podróżach do krajów spoza kręgu europejskiego, których kultura, tradycje i warunki życia nie są dla nas już tak oczywiste.

2. Robię listę miejsc do odwiedzenia

Zazwyczaj najpierw skupiam się na typowych miejscach turystycznych, jak muzea, słynne place, pomniki, budynki rządowe itd. (takie znajdziecie w każdym przewodniku) i wybieram te najciekawsze. Staram się jednak, by nie rzucać się na wszystkie możliwe zabytki, bo zwyczajnie nie zdążę tego wszystkiego zobaczyć, a osobiście wolę zwiedzić mniej, a uważniej – z długimi przerwami na kawę oczywiście 🙂 
Wyleczyłam się też z konieczności odwiedzenia każdego słynnego muzeum – teraz decyduję się tylko na takie, które naprawdę mnie interesują (czyli np. jeżeli dane muzeum oferuję tylko sztukę starożytną i średniowieczną, to raczej mnie tam nie spotkacie – choćby nie wiem, jak ważne dzieła  tam były).
Dalej skupiam się już na poleceniach z blogów i miejscach bardziej wyjątkowych. Najlepszą kopalnią takich miejsc jest Pinterest: wpiszcie w pole wyszukiwania dowolne miasto, a wyskoczą Wam setki blogów, artykułów i zdjęć. Możecie też bardziej sprecyzować frazę i wpisać np.”budapest 4 days” (jeżeli na tyle się wybieracie) i poczytać, jak inni spędzili właśnie cztery dni w Budapeszcie – co pozwoli Wam realnie spojrzeć na to, ile możecie zwiedzić i doświadczyć w takim okresie.
Gdy już mam wypisane większość głównych atrakcji i poleceń z blogów, przechodzę do szukania miejsc w moich ulubionych kategoriach. Wy możecie przepadać za muzeami historycznymi, miejscami blisko natury czy restauracjami typu fine dining, a ja w każdym miejscu próbuję odszukać m.in.:
– piękne biblioteki i księgarnie,
– palmiarnie i ogrody botaniczne,
– streetfoodowe miejscówki,
– streetart.
I znowu najlepszy do tego będzie Pinterest, który pomoże znaleźć Wam te mniej oczywiste miejsca. A to w końcu one sprawiają, że Wasza podróż będzie niezwykła i ciekawa dla innych (jeżeli będziecie tylko chcieli się nią podzielić).
3. Wpisuję wybrane miejsca do Google Maps
Google Maps posiada cudowną funkcję, która bardzo ułatwia planowanie podróży i potem orientację w terenie na miejscu. Gdy wejdziecie na komputerze albo laptopie w Opcje, musicie dalej kliknąć „Twoje miejsca” -> „Zapisane” i znaczek plusa, by dodać nową listę. Teraz już tylko wyszukujecie dane adresy i dodajecie je do listy. 
Proste i bardzo pomocne: wszystkie miejsca są dodawane do listy i nanoszone na mapę – więc nie tylko macie teraz mobilną listę, ale też możecie łatwiej zaplanować konkretne dni (wiedząc, co obok czego się znajduje).
4. Robię podział planu na dni
Dzięki poprzedniemu punktowi i przewodnikowym podziałom zabytków na dzielnice, możecie teraz zrobić szczegółowy plan każdego dnia. Najlepiej zwiedzać właśnie dzielnicami, chociaż musicie też uwzględnić takie szczegóły jak:
– dni i godziny otwarcia danych miejsc,
– dni z darmowymi wejściami do muzeów itd.,

– prognoza pogody – oczywiście to warto sprawdzić dopiero tuż przed wyjazdem i w razie potrzeby zmodyfikować plan.
Pamiętajcie, by nie przeciążyć za bardzo planu! Wiem, że wydaje Wam się, że musicie zobaczyć  absolutnie wszystko (też tak mam), ale lepiej wybrać te najciekawsze miejsca i zrobić dodatkowo listę rezerwową.
Jeżeli chodzi o to, jak szczegółowo planuję każdy dzień, to raczej taki plan jest dla mnie ogólną wskazówką, a nie godzinową trasą zwiedzania. Trochę luzu nie zaszkodzi 🙂
5. Wyszukuję restauracje, kawiarnie i bary 

Szukanie najlepszych miejsc na śniadania, obiady, kolacje i wieczorne wino to bardzo istotny punkt! 
A dlaczego robię to dopiero teraz, a nie np. przy tworzeniu listy miejsc do odwiedzenia? 
Z jedzeniem akurat nie lubię mieć konkretnego planu na każdy dzień, bo nie zawsze trasa ułoży się tak, jak przewidywałam i nie zawsze wiem wcześniej, na co będę miała największą ochotę i kiedy dopadnie mnie wilczy głód. Nie zostawiam jednak wszystkiego przypadkowi i wyszukuję też, zazwyczaj na Pintereście, konkretne miejsca, które polecają inni (i są w moim zakresie cenowym) i staram się następnie dotrzeć do tych najsłynniejszych oraz spróbować lokalnych przysmaków.
Pomimo braku konkretnego planu, zawsze jednak mam przy sobie listę (w Google Keep, o którym pisałam więcej tutaj: kilk) – lepiej ograniczyć wchodzenie do miejsc z przypadku, bo można się nieźle naciąć. 
A jak już naprawdę nie wiecie, gdzie zjeść, wybierzcie miejsce z dużą ilością gości w środku i dobrymi opiniami na Facebooku (Trip Advisorovi nie ufam).
6. Wprowadzam się w klimat danego miejsca
IMG_3125
Paryska księgarnia Shakespear and Company, która zagrała w: Julie i Julia,  Przed zachodem słońca oraz O północy w Paryżu
Czyli słucham lokalnej muzyki, czytam książki czy oglądam filmy oraz seriale rozgrywające się w tym mieście/regionie. To pozwala mi jeszcze lepiej nastawić się do wyjazdu, ale też dodać czasem nowe miejscówki do mojej listy: jak np. w Paryżu, gdzie spacerowaliśmy śladami „Plotkary”, „Amelii” i „O północy w Paryżu”, co możecie zobaczyć w tym poście. Z kolej na Korfu  odwiedziliśmy dom rodziny Durellów – z takim widokiem, to i ja napisałabym kilka dobrych powieści 🙂
Jak widzicie, uwielbiam takie inne zwiedzanie. A niektóre miasta oferują nawet specjalne city tours śladami bohaterów literackich czy filmowych. Magia.
7. Bonus dla twórców internetowych: wyszukiwanie miejscówek na najlepsze zdjęcia

Jeżeli chcecie tworzyć wartościowy content podróżniczy, musicie też się do tego wcześniej przygotować. Jak? Zobaczcie, gdzie inni robią najpiękniejsze zdjęcia i dajcie się zainspirować. Możecie przejrzeć je na Instagramie (wyszukajcie dane miejsce pod hasztagiem czy lokalizacją), Waszych ulubionych blogach i kontach podróżniczych (moje ulubione travelgramy polecałam Wam zresztą niedawno: klik) czy znowu na Pintereście.
***
A Wy jak przygotowujecie się do podróży? To dla Was też raczej długi proces czy stawiacie na spontaniczność? Dajcie znać w komentarzach!

Posts created 116

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Leć do góry