Jak pisać dobre teksty w Internecie?

Tytuł tego posta brzmi pewnie odrobinę zarozumiale, ale ustalmy sobie jedno: piszę bloga od dwóch lat, w nowej pracy zarabiam pisaniem i jeżeli już miałabym wskazać jeden talent czy raczej umiejętność, którą posiadam, byłoby to właśnie pisanie. Nie uważam się za Hemingwaya, broń Boże!  Ale już nawet abstrahując od stylu, w jakim piszę, wiem jedno: doświadczenie z tym związane pozwoliło mi wypracować pewien schemat, który sprawia, że stworzenie krótszego czy dłuższego tekstu mnie nie przeraża.

Od dawna trzymam się pewnych wypracowanych zasad i dzięki temu pisanie idzie mi szybko i przyjemnie. I tym schematem chciałabym się z Wami podzielić. Będzie przydatny przede wszystkim dla twórców internetowych, ale też copywriterów, studentów borykających się z pracami dyplomowymi, jak i każdego, kto po prostu ma do napisania coś dłuższego niż zwykły SMS.

Jak więc pisać dobre teksty i za dużo się przy tym nie napocić?

1. Wybierzcie temat

Choćby nie wiem, jak piękna była konstrukcja Waszych zdań, nudy temat nigdy się nie obroni. A z kolej ciekawe przemyślenia mogą sprawić, że nawet braki stylistyczne czy interpunkcyjne, schodzą na drugi plan. Świetnym tego przykładem jest blog Katarzyny Czajki, piszącej pod pseudonimem „Zwierz Popkulturalny”. Kasia ma zdiagnozowaną dysortografię i w jej tekstach zdarzają się literówki, błędy ortograficzne czy interpunkcyjne. Czasem mnie to razi, ale czy to sprawia, że przestałam ją czytać? Nie. Spostrzeżenia Kasi na temat seriali, filmów i szeroko pojętej kultury są tak trafne, że i tak mam ochotę być z nimi na bieżąco.
Co jednak, gdy nie wiemy na jaki temat chcemy pisać? Ja zawszę zapisuję przyszłe tematy w wersjach roboczych na Bloggerze i gdy akurat nic nowego nie wpada mi do głowy, wybieram coś z takiej listy. Dobrze od czasu do czasu siąść na spokojnie i „zmusić się” do wymyślenia chociaż 5-10 zapasowych pomysłów i na bieżąco dodawać do nich nowe.
Skąd czerpać inspiracje? U mnie to zazwyczaj filmy, książki (i nie tylko w taki oczywisty sposób, że opisuję książki, które ostatnio czytałam, ale po prostu obcowanie z kulturą otwiera nas na nowe pomysły i pobudza kreatywność), rozmowy, wywiady, życie codzienne, tematy „na czasie” w mediach itd. Dobrym pomysłem jest też obserwowanie blogów czy mediów społecznościowych osób piszących o dziedzinie, która i nas interesuje. Nie chodzi tu o kopiowanie jeden do jednego, ale odnalezienie luźnych inspiracji.

2. Zróbcie dobry plan i porządnych research

Umieściłam to w jednym punkcie, bo u mnie często się to przeplata. Lubię zrobić sobie ogólny plan tekstu, ale gdy zaczynam szukać informacji, wychodzi na to, że nie pomyślałam o poruszeniu jeszcze kilku innych kwestii. Niemniej plan to podstawa i nie wyobrażam sobie pisać „w ciemno”. Jeżeli napiszecie sobie dobry, czyli szczegółowy plan, to gdy już siądziecie do pisania, to zamiast zastanawiać się, o czym to powinniście dalej pisać, będziecie po prostu pisać. Cudowne uczucie!

Z planowaniem wiąże się też u mnie standardowy plan pracy nad całym tekstem. Rozplanowuję sobie z góry, w który dzień będę robiła szkic tekstu, w który pisała, w który pracowała nad zdjęciami itd. Staram się wszystkie większe kroki rozdzielać na osobne dni z dwóch przyczyn: nie zawsze w jeden dzień mam tyle czasu, by przygotować publikację od A do Z, a poza tym wielkie zadania mnie przerażają.

3. Napiszcie tekst – prosto i prosto z serca

Teraz wydawałoby się najtrudniejsza część: pisanie. Ale gdy wybierzecie interesujący temat, przygotujecie plan i obszerny research, pisanie tak naprawdę pójdzie samo. Dlatego, co do tego punktu, mam dwie główne uwagi. Po pierwsze, czego nauczyłam się od Joanny Glogazy, piszę maksymalnie prosto. Wiem, że to nie sprawdzi się przy pracach naukowych, ale tak jak wspominałam – ten poradnik kieruję przede wszystkim do blogerów.
Co to znaczy „pisać prosto”? Dla mnie to unikanie zdań na pięć linijek, zbyt podniosłych i trudnych słów (których na pewno nie użyłabym mówiąc) i lania wody. Czasem moje teksy są długie, ale to tylko dlatego, że akurat tyle mam do przekazania. Praktycznych i zwięzłych informacji, których po prostu w określonej dziedzinie jest sporo. Poza tym, staram się zawsze pisać prosto z serca i nie udawać za pomocą słów kogoś, kim nie jestem. 
Ostatnia ważna rzecz w tym punkcie! Gdy już piszecie, róbcie tylko to. Nie wchodźcie na Facebooka, nie łapcie się za porządki. Ja akurat jak już siądę do pisania, to nic mnie od tego nie oderwie i świat trochę przestaje istnieć, ale jeżeli macie z tym problem, pracujcie metodą pomodoro. Ona zawsze działa.

4. Sprawdźcie całość – styl, interpunkcję, nagłówki

Teraz to, czego sama musiałam się nauczyć. Nie róbcie korekty tekstu w czasie pisania! Absolutnie nie! Jak już siedliście z laptopem, zaczęliście pisać, macie „flow”, to nie zmarnujcie tego, przerywając co dwa słowa, by zobaczyć, czy w poprzednim zdaniu dobrze postawiliście przecinki. To rozprasza i jest zwyczajnie nieefektywne. Dopiero jak skończycie całość, weźcie się za korektę.

Co powinniście zrobić? Sprawdźcie wszystkie literówki, błędy, interpunkcję. Dodajcie nagłówki, jeżeli w trakcie pisania nie przyszły Wam intuicyjnie do głowy (nagłówki są bardzo ważne dla SEO!). Usuńcie podwójne spacje (w Wordzie: Edycja -> Znajdź -> Zamień -> wpisujecie zamianę podwójnej spacji na pojedynczą). Zadbajcie o to, żeby tekst był przyjemny dla czytającego – czyli ściana tekstu odpada. Podzielcie go na akapity, dodajcie punktory, wyboldujcie. Teraz jest czas właśnie na takie dopieszczanie Waszego małego dzieła 🙂

5. Zadbajcie o SEO

Nie jestem specjalistką, ale nawet ja wiem, że tylko strony SEO-friendly mają szanse dotrzeć do szerszego grona czytelników. Z takich podstawowych rzeczy w tym temacie, możecie zadbać o:
używanie w tekście słów kluczowych – czyli takich, po jakich chcielibyście, żeby użytkownicy wyszukiwali Wasz tekst
dobry tytuł – długie i wymyślne tytuły, których nikt nigdy nie wpisze w wyszukiwarkę, są z punktu widzenia SEO bezwartościowe. Przykładowo,  ten post mogłabym zatytułować: Pisanie to moja wielka pasja, dlatego chciałabym się z Wami podzielić pewnymi interesującymi rzeczami, ale kto, na Boga, wpisałby taką frazę w Google?! Dlatego proste tematy, zawierające pytania, słowo kluczowe są najlepsze
linkowanie – linkowanie zewnętrzne i wewnętrzne też dobrze wpływa na pozycjonowanie strony. Na przykład, jak wspomniałam Wam o Katarzynie Czajce, to dałam od razu odnośnik do jej bloga, co oczywiście jest korzystne dla czytelników, ale też dla widoczności mojej strony. A linkowanie wewnętrzne to już w ogóle moc, bo przykładowo wstawiając link do mojego wpisu z Wiednia pod hasłem „co robić w Wiedniu” daję podpowiedź dla wyszukiwarek, po jakiej frazie czytelnicy powinni dotrzeć do danego posta
merytoryczną treść i przyjemny do czytania układ tekstu – czyli tak naprawdę rzeczy, które zrobiliście już w poprzednich punktach. Brawo!

6. Dodajcie zdjęcia

Większość nas jest wzrokowcami i mało kto lubi czytać długaśny tekst bez ani jednego zdjęcia. Dla mnie nawet jedno zdjęcie na obszerny post bywa niewystarczające. Dlatego koniecznie dodajcie przynajmniej zdjęcie główne! Jeżeli nie macie swoich przyzwoitych zdjęć, to skorzystajcie z któregoś banku zdjęć. Ja często używam Pixabay, a ostatnio zdarza mi się też embdować zdjęcia z Instagrama. Dzięki temu mam elementy graficzne i wizualne w poście, a nie naruszam niczyich praw autorskich.

Staram się też uczyć podstaw fotografii i robić zdjęcia do tekstów nie tylko podróżniczych, co wymaga oczywiście czasu i nauki, ale z drugiej strony mam wrażenie, że takie wpisy są bardziej dopracowane i w stu procentach moje. Pozostawiam to jednak do Waszej decyzji, bo jak widzicie – są też prostsze, a legalne sposoby.

7. Zróbcie „dystrybucję”

Kiedy już napisaliście artykuł, sprawdziliście go, dodaliście zdjęcia i opublikowaliście, czas zająć się tym, żeby świat się o nim dowiedział. Wciąż panuje jeszcze przekonanie, że dobry tekst sam się obroni. W poczytnej gazecie – pewnie tak. W Internecie? Szczególnie, jeśli jesteście początkujący – raczej nie.
Dlatego wrzućcie linka do Waszego tekstu na social mediach, udostępnijcie na grupach tematycznych na Facebooku, weźcie udział w „link party” organizowanych przez kogoś bardziej znanego w Internecie (mój tekst o tym, co robić w Budapeszcie poleciła Kasia z Worqshop w swoim wpisie, dzięki czemu nowe osoby mogły go przeczytać), wyślijcie newslettera albo napiszcie do miejsc, stron, osób, które akurat poleciliście czy recenzowaliście w danym poście. Klucz tkwi w tym, by zaprezentować swój tekst nie „na odwal się” (typu: wrzucenie linka + podpis „Nowy post! Wpadajcie!”), ale naprawdę zaciekawić innych i sprawić, by kliknęli w link.
Te wszystkie kroki nie zawsze będą działać, ale powoli na pewno zaczniecie zauważać efekty. A jak dowiedzieć się, z którego źródła przyszło najwięcej czytelników? Mam nadzieję, że odpowiedź jest oczywista i macie na swojej stronie zainstalowaną wtyczkę Google Analitycs! To najpopularniejszy i darmowy sposób na analizę swoich statystyk.
***
Na koniec mam dla Was cytat, który, mam nadzieję, zmotywuję Was do dalszej pracy nad tekstami. Pochodzi z książki „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika”, czyli absolutnego klasyka w temacie warsztatu pisarskiego, autorstwa S. Kinga.

W pisaniu nie chodzi o zdobywanie pieniędzy, sławy, uznania, kobiet czy przyjaciół. Koniec końców piszemy, by wzbogacić życie naszych czytelników i swoje przy okazji. Chodzi o uszczęśliwianie. Po prostu o uszczęśliwianie. – „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” S. King

Posts created 116

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Leć do góry