Jak przetrwać sesję? 5 rad

W ciągu pięciu lat studiów przetrwałam dziesięć (!) sesji – większość naprawdę bezproblemowo i bez wielkich przebojów. Mogę więc śmiało nazwać się całkiem doświadczoną studentką i w związku z końcem moich studiów, postanowiłam podzielić się z Wami pięcioma radami.

Radami, które idealnie sprawdza się na czas zbliżającej się sesji. To zbiór dobrych nawyków, które sprawią, że Wasza nauka nie będzie taka przykra i wreszcie przestaniecie utożsamiać się ze wszystkimi memami dotyczącymi wkuwania w noc przed egzaminem 🙂

1. Zaplanujcie naukę do sesji odpowiednio wcześniej

Właściwie nie wyobrażam sobie zachować spokoju ducha i zdążyć z całym materiałem bez dobrego planu. Szczegółowy plan najlepiej stworzyć tak szybko, jak to możliwe – ja zawsze czekałam, aż dostaniemy plan sesji (zazwyczaj około miesiąc przed pierwszym egzaminem). 

Patrzyłam wtedy, ile dni zostało mi do egzaminów i szacowałam, ile czasu potrzebuję na poszczególne przedmioty. Za każdym razem była to indywidualna kwestia. Zdarzały się same trudne egzaminy, innym razem takie, na które materiał w większości opanowałam na ćwiczeniach, a czasami takie, o których istnieniu ledwo miałam pojęcie. 

Zawsze jednak ten miesiąc przed to był optymalny czas, by chociaż zacząć planować naukę. A plan uchronił mnie np. przed problemem kolidujących egzaminów – czasem w jednym tygodniu robili nam trzy ciężkie egzaminy. Dzięki rozplanowaniu nauki zawsze wiedziałam, czego akurat mam się uczyć i po prostu się uczyłam, zamiast rozmyślać o tym, że nie zdążę czegoś ogarnąć.

white printer paperr

Jeżeli w ogóle nie macie pojęcia, jak stworzyć taki plan, wypiszcie najpierw na kartce wszystkie zagadnienia (powinny być opublikowane na stronie danego prowadzącego, a jeżeli ich nie ma – weźcie je z książki czy skryptu). Zobaczcie następnie, ile realnie dni możecie poświęcić na ten przedmiot i podzielcie liczbę zagadnień na liczbę dni. Teraz wiecie, ile tematów dziennie powinniście przerabiać. Do tego dochodzą powtórki, ale o tym za moment!

W tym punkcie mam jeszcze dwie techniczne wskazówki:

  • Plan nauki do sesji dobrze zrobić na rozpisce całego miesiąca/dwóch, np. takiej: https://i.pinimg.com/564x/bd/9b/1a/bd9b1a4609eba4ee9caf7a7e5468c6ef.jpg Powieście ją w widocznym miejscu albo noście ze sobą w planerze. Dzięki temu będziecie mieli pod ręką ogólny rzut na to, w jakim miejscu z nauką jesteście. Możecie też skreślać kwadraciki do pierwszego egzaminu – powinno Was to zmotywować 🙂
  • Zawsze zakładajcie poślizg i odpoczynek! Rzadko kiedy nauka idzie tak szybko, jak przewidujecie. A do tego wypadają dni leniwca, spontaniczne wyjścia, gorsze samopoczucie. Plan, w którym każdy dzień jest przeładowany nauką nowych rzeczy, nie jest dobrym planem (chyba, że już naprawdę nie macie wyjścia – ale unikajcie tego jak ognia).

2. Przygotujcie materiały do nauki do sesji

Ilość możliwych źródeł nauki potrafi przerazić. Przykładowo na prawie wyglądało to następująco:

  • podręcznik(i)
  • ustawy
  • komentarze do ustaw
  • testy i pytania z poprzednich lat
  • zbiór kazusów (prawniczych zadań)
  • skrypt
  • transkrypcja wykładów 
  • gotowe książki z powtórkami (np. „Prawo cywilne Last minute”)
  • materiały z zajęć
  • własne notatki 
  • prezentacje prowadzących.

Gdybym przez pół roku przygotowywała się tylko do jednego takiego egzaminu, być może miałabym szansę skorzystać z każdego źródła. Ale prawda jest taka, że poza studiami chciałam mieć też fajne życie towarzyskie, pracować, oglądać Netflixa i zwyczajnie nie uczyć się przez cały semestr non stop. A do tego egzaminów było minimum trzy w każdej sesji. Oznaczało to, że przed nauką musiałam zdecydować się, z których materiałów będę korzystać. 

person reading book

Zazwyczaj bazowałam na książce z powtórkami albo skrypcie (czego nie polecam bardzo ambitnym studentom, ale gorąco rekomenduję pozostałym), ustawach i testach/pytaniach z poprzednich lat. Kluczowe było to, że wybierałam maksimum 3 źródła i to na ich podstawie planowałam naukę.

W tym przypadku wielką pomocą jest porozmawianie ze starszymi rocznikami i dowiedzenie się, czego wymaga profesor i jakie materiały oni polecają. Ja w ten sposób często dostawałam jeszcze dodatkową paczkę materiałów i masę praktycznych wskazówek. 

Podsumowując ten punkt: polecam Wam wybrać dwa wiodące źródła i najpierw porządnie przerobić je, a dopiero przy powtórkach ewentualnie sięgać do pozostałych. Jak będziecie mieli czas to fajnie jest poszukać też mniej standardowych form nauki – np. filmów na Youtubie, które bywają świetnym utrwaleniem wiedzy książkowej. 

3. Róbcie powtórki

Mój mózg stosunkowo łatwo przyswaja informacje, ale równie łatwo je wypuszcza. Dlatego do żadnego egzaminu nie przerabiałam materiału tylko raz – zawsze zakładałam, że muszę zrobić powtórkę. Powtórki idą już dużo szybciej niż „pierwsze czytanie”, ale i na nie warto zaplanować 1-3 dni. Dzięki temu wiedza będzie utrwalona, a Wy spokojniejsi.

Te powtórki to też dobry czas, by zapoznać się z pytaniami z poprzednich lat, testami, innymi materiałami. Mając już solidną bazę, będzie znacznie łatwiej je przerabiać i nie przerażą Was tak bardzo, jak na początku!

4. Pamiętajcie o odpoczynku w czasie sesji

Nauka do sesji potrafi człowieka pochłonąć, wymęczyć, wymiętosić i oddać wraka tego, kim byliśmy przed nią! Oczywiście przesadzam, ale każdy student wie, że sesja to trochę wojna. Wszystkie chwyty się dozwolone. Codzienne jedzenie pizzy, spanie po pięć godzin, niewychodzenie z domu – komu to się nie przytrafiło?

Rozumiem, że tak może wyglądać nauka do jednego egzaminu na pięć, ale każda taka sesja? Horror. Plan nauki pozwala uniknąć takiego trybu, ale ważne jest też, żeby w ten plan wpisać odpoczynek. Powtarzam od dawna, że człowiek wypoczęty, to człowiek efektywny, szybko myślący i pełen energii. Może komuś z Was wydaje się, że gdy uczy się po nocy, to jest taki super zaangażowany i on to naprawdę się poświęca, ale dla mnie to przeważnie głupota.

hammock hanged on tree

Zdarzało mi się uczyć cały dzień, ale zazwyczaj już ok. 20 miałam zaplanowany odpoczynek. Film, wyjście na dobrą kolację, maseczka. Dzięki temu prawie nigdy się nie zajeżdżałam, nie cierpiałam na brak snu czy jedzenia i organizm mi się odwdzięczał. Bez wielkich problemów zdawałam egzaminy mimo, że nie robiłam z sesji aż takiego halo. Da się? Da się.

A poza tym, byłoby mi po prostu szkoda tego miesiąca czy dwóch wyjętych z życia. Gdy przemnożymy to przez liczbę sesji, wychodzi na to, że w ciągu pięciu lat prawie rok spędziłabym na umęczaniu się! Nie ze mną te numery. Być może uczyłam się mniej od niektórych znajomych, ale w dzień egzaminu umiałam utrzymać na nogach i mój mózg dobrze ze mną współpracował. A na to mogłam sobie też pozwolić między innymi dlatego, że działałam razem z planem. Nie chaotycznie, ale przemyślanie. 

5. Metoda Pomodoro – co to i jak z niej skorzystać podczas sesji?

Nie będzie przesadą, jak stwierdzę, że ok.połowę egzaminów zdałam dzięki metodzie pomodoro. I to dlatego tylko połowę, że wcześniej jej nie znałam. Polega ona na pracy w blokach: 25 min. nauki – 5 min. przerwy. Cztery takie bloki kończą się dłuższą przerwą. Dla mnie to system idealny. Aktualnie korzystam w tym celu z aplikacji BeFocused, która sprawdza się bez zastrzeżeń, a do tego wydaje dźwięki, których nie powstydziłoby się wojsko.

Znalezione obrazy dla zapytania pomodoro timer

Dla mnie metoda pomodoro to przede wszystkim dwa aspekty:

  • Gwarancja skupienia się w 100 % na nauce w ciągu tych 25 min. Gdy spróbujcie, sami będziecie zdziwieni, ile można zrobić w tak krótkim czasie.
  • Gwarancja odpoczynku – pięciominutowe przerwy przeznaczałam na zrobienie kawy czy przejrzenie Instagrama, a te dłuższe (30-40 min.) np. na obiad, spacer, odcinek serialu albo jogę. Ten system dla mnie działał właśnie głównie dlatego, że z jednej strony promował naprawdę efektywną, długą naukę, a z drugiej dbał o robienie przerw.

Inną pomocą w wielogodzinnej nauce może być zmiana otoczenia – mnie dobrze pracuje się w kawiarniach i parkach, a wielu studentom w bibliotece.

Poza tym możecie spróbować poszukać kompana do nauki. Ja od kilku sesji uczyłam się z siostrą mojego chłopaka, która wpadała do nas na kilka dni i intensywnie się razem uczyłyśmy. Zupełnie różnych przedmiotów, ale razem było nam łatwiej, przyjemniej i wzajmnie się motywowałyśmy. Nigdy nie uczyłam się tak dużo i tak sprawnie jak z nią <3

Gdy jednak nie macie takiej osoby, na Youtubie znajdziecie filmiki z kategorii „Study with me”, które działają właśnie na podobnej zasadzie. Dowiedziałam się o nich z tego wpisu Clanestiny. 

***

A jakie są Wasze sposoby na naukę do sesji? Planujecie czy zarywacie nocki? A może jesteście tym zagrożonym wyginięciem gatunkiem studenta, który pilnie uczy się cały semestr? Dajcie znać w komentarzach!

Posts created 103

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Leć do góry