O tym, dlaczego nie pojechałam na Influencer LIVE Poznań

Kiedy to piszę, jest niedziela, 12 maja i trwa właśnie blogowe wydarzenie o nazwie Influencer LIVE Poznań. Wydarzenie, na którym miałam być, inspirować się, czerpać wiedzę, łapać kontakty. A zamiast tego wybrałam spokojny weekend na własnej kanapie. Dlaczego?

Influencer LIVE Poznań – co to jest?

Zacznijmy od wyjaśnienia, czym w ogóle jest Influencer LIVE Poznań. Być może część z Was kojarzy Blog Conference Poznań – to właśnie wcześniejsza nazwa tego eventu. Na jeden weekend w roku do Poznania zjedżają się twórcy, influncerzy, blogerzy, youtuberzy (itd.) z całej Polski, by wziąć udział w warsztatach, posłuchać prelekcji albo samemu ją wygłosić i przede wszystkim – dobrze się bawić.

Idea jest świetna i sama, odkąd zaczęłam blogować, pragnęłam dostać się na takie wydarzenie. W końcu działalności internetowej najlepiej uczyć się od osób bardziej doświadczonych w tej branży. Branży na tyle świeżej, że przecież nie ma wielu podręczników czy studiów w tym temacie (chociaż i to się zmienia). Dlatego w tym roku w końcu stwierdziłam, że czemu by nie spróbować – najwyżej mnie odrzucą. Zresztą dużego kopa do blogowego działania dały mi w 2019 r. dwie rzeczy: kilkukrotne polecenie moich tekstów przez Worqshop i własna domena połączona z nowym wyglądem bloga. Ostatecznie wysłałam zgłoszenie i na Influencer LIVE Poznań i na drugi, łódzki event (See blogers) i na oba się dostałam! Radość była spora, ale do Poznania nie pojechałam.

A tak sobie rozmyślam, czy nie jechać na Influencer LIVE Poznań

Dlaczego?

Kilka tygodni temu okazało się, że w tygodniu przed Influencer LIVE Poznań, mam dwa ostatnie egzaminy na studiach we Wrocławiu. Do tego mija mi deadline na oddanie całości magisterki (a przy okazji mam parę spotkań po drodze). Co prawda ostatni egzamin pisałam w piątek, a wydarzenie zaczynało się w sobotę, ale po wielu przemyśleniach doszłam do wniosku, że to nie ma sensu.

Że zamiast czerpać wiedzę, będę zmęczona. Będę myślała o tym, żeby odpocząć, położyć się na kanapie i po tak intensywnym tygodniu w końcu nic nie robić. A chyba nie chodzi o to, żeby Influencer LIVE Poznań „odbębnić”, wrócić do Warszawy późnym wieczorem w niedziele i nowy tydzień zacząć z zerowym poziomem energii.

FOMO, czyli syndrom naszych czasów

Do tej pory ta opowieść wydaje się oczywista. Dziewczyna wolała odpocząć po ciężkim okresie, zamiast jechać do Poznania posłuchać kilku blogerów. Ale uwierzcie, było trochę inaczej.

Znacie to uczucie, kiedy piątkowy wieczór spędzacie z książką albo serialem, a Wasi znajomi wrzucają na Instagrama relacje z imprez, wydarzeń, podróży? Wcześniej byliście zadowoleni z tego, że w końcu możecie posiedzieć w spokoju w mieszkaniu, a nagle pojawia się dziwne uczucie, że coś Was omija.

To nic innego jak FOMO, czyli Fear of Missing Out. Związany jest z naszą cywilizacyjną obsesją na punkcie mediów społecznościowych. Sama bardzo często obserwuję u siebie to zjawisko, które sprawia, że moje zwykłe życie nie wydaje mi się w danym momencie tak atrakcyjne. Porównuję się z innymi, z tym, jakie oni mają życie. To oczywiście straszna głupota, bo zapominam przy tym, że media społecznościowe to tylko wycinek ich życia – same dobre momenty bez chwil słabości, schnącego prania i kłótni z partnerem.

Niby to wiem, ale i tak bardzo ciężko było mi zdecydować, że nie jadę do Poznania. Bo przecież tam będą „wszyscy”, bo ominie mnie taka szansa na poznanie internetowych guru w prawdziwym życiu, bo umknie mi ta przekazywana przez twórców wiedza. Właściwie, przez Internet, czuję się tak często. Klikam na FB, że jestem zainteresowana danym wydarzeniem, potem na nie z jakiegoś powodu nie idę i ostatecznie mam wyrzuty sumienia, że znowu gdzieś nie poszłam. Nie odmeldowałam się, nie bawiłam się tak super, jakbym tam na pewno się bawiła. Klasyk.

To wszystko w dużej mierze internetowa fikcja, która przeszkadza wielu z nas w dostrzeżeniu tego, co dla nas ważne. I w odpuszczaniu.

Czy potrafisz sobie odpuścić?

Jakiś czas temu zapytałam na Instagramie, czy macie problem z odpuszczaniem. Większość odpowiedzi była na „nie”, ale głosowały głównie osoby, które nie działają aktywnie w sieci. A mam wrażenie, że właśnie to twórcy internetowi ostatnio bardzo łatwo wpadają w pułapkę nadproduktywności, która powiązana jest z opisywanym FOMO.

Chcemy pisać i dodawać więcej, częściej, lepiej. Wszystko traktujemy jako inspirację, szansę. Boimy się, że jak przez dwa dni nie dodamy zdjęcia czy tekstu, to obserwatorzy o nas zapomną. Że jak nie pojedziemy na konferencję (czyli mój przypadek), to ominie nas potężna dawka wiedzy i motywacji.

A przecież wszyscy tak bardzo chcemy się rozwijać. Już nie tylko przyswajamy wiedzę, ale ją ćpamy. I nieważne, czy chodzi o języki, algorytymy Instagrama, czy kanały naukowe – schemat naszego myślenia jest podobny. Ja sama nieraz wpadam w tę pułapkę wspomnianej nadproduktywności. Jadąc do pracy autobusem, szykuję zdjęcia na cały tydzień na profile, które prowadzę. W czasie spaceru włączam podcast. W pociągu piszę. Prawie każdy weekend mam zaplanowany: wyjazd, różne wydarzenia, nauka, praca.

I nie zrozumcie mnie opatrznie: rozwój jest super i wszyscy ambitni ludzie powinni do niego dążyć. Ale znajmy umiar. Nie musimy wszystkiego zawsze robić na sto procent. Nie musimy się zajeżdżać i zaniedbywać. Koniec końców każdy z nas ma inne priorytety i inną sytuację (rodzinną, zawodową, zdrowotną), więc nie powinniśmy czuć się winni, bo nie robimy tyle, co reszta.

I na koniec – nie zawsze musimy robić coś super ambitnego! Kiedyś usłyszałam, że czas spędzony na tym, co nam sprawia przyjemność, nigdy nie jest czasem zmarnowanym. Niech to będzie małe motto tego wpisu.

W zgodzie ze sobą – wygodna kanapa zamiast Influencer LIVE Poznań

Dlatego ja nie pojechałam do Poznania, a wybrałam spokojny weekend w Warszawie i tak powstał ten post. Pisany w końcu na spokojnie, z kubkiem kawy i laptopem na balkonie. W końcu coś tworzę, a nie tylko przyswajam.

I mimo, że patrzę ukradkiem na relacje z prelekcji Pani Swojego Czasu czy Elizy, to jednak dobrze mi z moją decyzją. I tak niebawem czeka mnie See blogers, więc czas na inspiracje jeszcze nadejdzie.

Na moim przykładzie chciałam Wam pokazać, że nie możemy dać się zwariować w internetowym świecie. Sukces w nim jest często okupiony problemami w normalnym życiu – dlatego tak ważne jest, by wybierać mądrze. Mądrze dla nas i naszych bliskich, nie dla innych.

Na koniec odsyłam Was do mojego postu o odpoczywaniu:

Jak odpoczywać mądrze?

Czuję, że sama muszę go sobie odświeżyć.

***

Wszystkie zdjęcia wykonała Dominika Mikołajewska. Dziękuję!

Posts created 103

One thought on “O tym, dlaczego nie pojechałam na Influencer LIVE Poznań

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Leć do góry