Jakie dokumenty na Netflixie powinniście obejrzeć – 5 propozycji

Doumenty nigdy nie były moim ulubionym gatunkiem filmu. Kojarzyły mi się przede wszystkim z filmami przyrodniczymi na National Geographic albo dokumentami o kosmosie, które przed snem lubi oglądać mój chłopak. Ostatnio jednak sięgam po dokumenty częściej niż po jakikolwiek inny gatunek.

Jak do tego doszło? Na jedną z moich podróży pociągiem między Wrocławiem a Warszawą, postanowiłam pobrać sobie na Netflixie dwa filmy dokumentalne, które zawsze chciałam obejrzeć, ale w domu jakoś nie mogłam się do nich zebrać. Oba okazały się tak dobre, że przepadłam i bardzo się polubiłam z tym gatunkiem. Nie wiem, czy to magia Netflixa, ale jak dotąd wszystkie dokumenty, które na nim widziałam, były świetne i polecam je każdemu.

W tym wpisie zebrałam te dokumenty, które obejrzałam w lutym. Chcę, żeby to był początek nowej serii na blogu – niekoniecznie tylko o dokumentach, ale po prostu o tym, co z filmów i seriali w danym miesiącu zrobiło na mnie wrażenie.

Poniżej naprawdę dobre dokumenty na Netflixie – z ciekawą historią i świetną realizacją:

1. Fyre: Najlepsza impreza, która nigdy się nie zdarzyła

Sam tytuł zdradza wiele, chociaż ja nie wiedziałam do końca, czego się spodziewać. Nie pamiętałam afery z tym związanej, która miała miejsce w 2017 roku (być może miała większy rozgłos w Ameryce niż w Polsce). W skrócie, Fyre Festival to ekskluzywny festiwal muzyczny zorganizowany na Bahamach, który… nigdy się nie doszedł do skutku. Pomimo ogromnych pieniędzy zainwestowanych w nagranie reklam z influencerami i modelkami oraz wyprzedanych biletów, cały festiwal okazał się jedną, wielką klapą, a jego założyciel – Billy Mcfarland, poszedł do widzenia.

Netflixowski dokument pokazuje krok po kroku kulisy tej spektakularnej porażki i naprawdę finezyjnego oszustwa finansowego (oglądałam to jak trzymający w napięciu thriller!). To przerażające i fascynujące jednocześnie, jak wszyscy tak bardzo pragniemy żyć jak gwiazdy z Instagrama, że jesteśmy w stanie uwierzyć w każdą bajkę (nawet w to, że za 500 dolarów też możemy doświadczyć takiego życia)


2. Lady Gaga: Five Foot Two



Przyznam się do jednego. Przed obejrzeniem „Narodzin gwiazdy” nie przepadałam za Lady Gagą. Kojarzyłam ją z kiepską muzyką i dziwnymi przebraniami. Po obejrzeniu wspominanego filmu, w którym zagrała u boku Bradleya Coopera, zaczęłam jednak zupełnie inaczej na nią patrzeć. Uświadomiłam sobie, że wcześniej postrzegałam ją jako pewien wymysł sceniczny, jako stylizację, a nie normalnego człowieka, który się za tym kryje.

„Five Foot Two” to właśnie wyraz tego, jak normalną, a przy tym piekielnie utalentowaną i ambitną osobą jest Gaga. Dokument jest bardzo intymny i pokazuje ją od strony, której być może (tak jak ja) nie dostrzegaliście. Przedstawiono w nim powstawanie jej piosenek i historie, jakie się za tym kryją. Jej problemy zdrowotne (cierpi na fibriomialgię). Jej problemy miłosne. Jej gorsze i lepsze chwile. A przede wszystkim wielki talent i pasję do śpiewania. Od „Amy” opowiadającego o życiu Amy Winehouse, nie widziałam tak szczerego, zarazem pięknego i smutnego, dokumentu o artyście.


3. Płaskoziemcy (Behind the curve)


Teraz nieco luźniejsze klimaty, czyli dokument o ludziach, którzy wierzą, że Ziemia jest płaska. Co więcej, piszą o tym książki, kręcą filmy i organizują konferencje. Film opowiada o wybranych liderach ruchu Płaskoziemców i konfrontuje ich działalność z wypowiedziami naukowców (jednak moim zdaniem zbyt delikatnymi). Momentami jest to wręcz zabawne, a w innych scenach cały ruch przypomina sektę. Do refleksji!

Image result for netflix



4. Minimalism: A Documentary About The important Things


Dokument opowiadający o tym, jak żyć lepiej, mając mniej. Brzmi banalnie, ale to właśnie w prostym życiu wiele osób upatruje kluczu do szczęścia. W filmie wypowiadają się osoby, które żyją w minimalistycznej przestrzeni (pod względem wystroju czy wielkości), mają kilkanaście sztuk odzieży i powstrzymują się od ciągłego konsumowania rzeczy na rzecz konsumowania przeżyć. Stawiają na relacje z bliskimi, na poznawanie nowych osób, na podróże. Nie przywiązują się do rzeczy i przestrzeni. Nie idą na wyprzedaże dzisięć razy do roku.

Dokument ten jest z rodzaju tych mocno refleksyjnych, po których długo jeszcze zastanawiałam się nad niektórymi przekonaniami, które panują w naszym społeczeństwie (np. że sukces oznacza dobrze płatną pracę i kredyt na mieszkanie). Mimo, że zostały w nim zaprezentowane poglądy czasem skrajne i pominięto sporo aspektów minimalizmu, np. ideę less waste czy weganizmu, to jednak przesłanie z niego płynące ma dużą moc. I łatwo o nim zapomnieć w świecie, gdzie w Internecie obserwujemy blogerki codziennie pokazujące nowe ubrania i robiące wielkie haule zakupowe czy ludzi bijących się o torebkę w Lidlu i biorących codziennie nadgodziny, by na to zarobić.


5. Period. End of sentence



Na koniec krótki dokument, który zdobył Oscara za najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny. Od razu rozwiewam obawy: tak, to film o okresie i nie, nie ma w nim nic specjalnie obrzydliwego. I to chyba jeden z moich zarzutów tego dokumentu! Wiem, że nie o miesiączkę w nim tylko chodzi, ale jednak wydaje mi się, że traktuje temat zbyt „gładko”.

Mimo to polecam obejrzeć, bo historia kobiet z indyjskiej wsi, które dzięki maszynie do robienia podpasek, mogą wreszcie zacząć normalnie funkcjonować w czasie okresu (a przy tym w końcu coś zarobić), jest bardzo poruszająca. I znowu każe nam docenić to, w jak komfortowym miejscu na świecie żyjemy. Mimo wszystko 🙂

Posts created 101

  1. Bardzo lubię dokument o minimalizmie. Skrajności jest w nim wiele, ale lubię z niego wyciągnąć niego coś na moje "realia."
    Pozostałych nie znam, więc mam pomysły na wieczory z laptopem 😉

    1. Jest faktycznie trochę skrajności, ale fajne jest też to jak któryś z głównych bohaterów wypowiada się, że ma ileś tam sztuk odzieży (nie pamiętam liczby, ale była mała), ale, że jego żona ma na pewno więcej i ona aż tak się nie ogranicza – co pokazuje, że dla każdego "mniej" oznacza coś innego 😉

    1. To z Fyre to stuprocentowa prawda, też cały czas się dziwiłam, jak to w ogóle możliwe, że ktokolwiek tam przyleciał! Szok jak wielka ta fikcja była.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Leć do góry