3 miejsca, za którymi tęsknię w czasach zarazy

Minął już ponad miesiąc, odkąd ostatni raz jadłam na mieście. Nawet nie pamiętam dokładnie, gdzie to było. Tak to jest z tymi ostatnimi razami, o których nie wiemy, że są ostatnie. Gdzieś przepadają, niedocenione tak, jak powinny. Ale dobra. Miałam pisać o knajpach. I o tym, że tęsknię.

Tęsknię więc za siedzeniem w kawiarniach z laptopem i oglądaniem ludzi za przeszkloną szybą. Za wypadami na drinka po pracy. Za pizzą neapolitańską, która sprawdza się tylko na miejscu. Za tym dreszczykiem ekscytacji, kiedy wiem, że idę do jakiegoś nowego miejsca. I za tym przyjemnym, komfortowym uczuciem, kiedy wpadam do miejsca, które dobrze znam i lubię.

A przy tym wszystkim brakuje mi też tego, że o tych wszystkich pysznościach nie mogę Wam raportować. Dlatego wymyśliłam, że na otarcie łez napiszę o 3 warszawskich miejscach, które chcę odwiedzić jako pierwsze, gdy tylko koronawirus nam odpuści.

Oto one:

Dziurka od klucza

To miejsce, które jeszcze nieraz zagości na tym blogu – tego jestem pewna. Kilka tygodni przed początkiem naszej narodowej izolacji odwiedziłam je pierwszy raz z mamą. Trwał Tydzień Pizzy, a ja… zamówiłam makaron. Nie chcę powiedzieć, że to był błąd (jeżeli już, to przepyszny), ale po spróbowaniu samej focacci wiedziałam, że muszę jak najszybciej wrócić na pizzę. Neapolitańską w stylu canotto, wyglądającą i pachnącą obłędnie. I tak zrobię, tylko wypuśćcie mnie w końcu z domu!

Dziurka od klucza Warszawa

for.rest

Ta kawiarnia połączona z kwiaciarnią i sklepem z ceramiką, to jedno z moich ulubionych miejsc w Warszawie (inne znajdziecie tutaj). W lutym przeżywało ciężki czas z powodu sąsiadów – ich skargi doprowadziły nawet do tymczasowego zaprzestania świadczenia usług gastronomicznych przez for.rest – pozostał sam sklep. Tutaj możecie przeczytać zaplecze całej historii: https://www.facebook.com/forrestdesign/posts/1802788069846110?tn=K-R.

Mam wielką nadzieję, że wraz z końcem izolacji powrócą z nową energią i już bez pecha, za to z kawą, najlepszymi croissantami i atmosferą prawdziwego slow life (co w Warszawie szczególnie doceniam!).

W Orbicie Słońca

Nie wiem, czemu akurat za tym miejscem tak szczególnie tęsknię, ale może po prostu mam ochotę wypić któregoś z ich drinków i potańczyć w tych wnętrzach? Do tego uwielbiam ich profil na Instagramie (bardzo retro) i lokalizację. Czasem mam wrażenie, że Warszawa ogranicza się dla mnie z grubsza do placu Zbawiciela właśnie 😉

W orbicie słońca Warszawa

***

Jestem ciekawa, czy Wy też tak tęsknicie za przesiadywaniem w kawiarniach, restauracjach czy barach… Jeżeli tak, to dajcie znać i przede wszystkim, proszę, wesprzyjcie gastronomię!

Chyba nie muszę Was uświadamiać, jak ciężko teraz mają właściciele i pracownicy, odcięci od lwiej części standardowych przychodów. Pokażcie, że Wam zależy na tej branży (a chyba zależy, skoro jesteście na tym blogu) – zamówcie od czasu do czasu danie na wynos albo dowóz, kupcie bon na lepsze czasy, premixy do drinków czy napiszcie słowo wsparcia pod postem na Facebooku. To dla gastro być abo nie być. Jeżeli chcecie wrócić do swoich ulubionych miejsc po pandemii, to zadbajcie, żebyście mieli do czego <3

PS A bardzo lokalnie polecam grupę na FB Wspieramy częstochowską gastronomię. Aktualnie przebywam właśnie w domu rodzinnym w Częstochowie, więc ta grupa to dla mnie must-have.

Posts created 125

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Leć do góry