10 rzeczy w 12 godzin w Poznaniu

Poznań planowałam odwiedzić już od dawna, ale pomimo niedużej odległości od Wrocławia (dwie godziny pociągiem), pomysł ten zawsze był spychany na drugi plan, a Poznań raz po raz przegrywał z Warszawą czy Trójmiastem. Teraz stwierdzam, że zdecydowanie niesłusznie!
W miniony weekend spędziliśmy w Poznaniu 12 godzin, podczas których mieliśmy okazję obserwować, jak miasto budzi się do życia, sporo spacerować oraz chronić się przed zimnem i pluchą w przytulnych lokalach.
Poznań klimatem przypominał mi mój ukochany Wrocław – zresztą nie tylko samym klimatem, bo i rynek zachowany jest w podobnym stylu. Kolorowe kamieniczki nie traciły uroku nawet przy szaro-burej jesieni i już nie mogę się doczekać, kiedy odwiedzimy Poznań ponownie przy bardziej sprzyjającej pogodzie.
W celu zrelacjonowania Wam naszego krótkiego pobytu, przygotowałam listę 10 rzeczy, które zrobiliśmy w 12 godzin w Poznaniu. Enjoy!

1. Przejażdżka Chevroletem Camaro

Przejażdżka wymarzonym samochodem była rocznicowym prezentem mojego chłopaka. Żółto-czarne Camaro prezentowało się nieprzeciętnie dobrze sunąc wczesnym porankiem po Torze Kartingowym! Swoją drogą, Tor jest w zasadzie pod Poznaniem, ale za to położony w pięknej lokalizacji – pośród lasów, oddalony od zgiełku miasta…

2. Delektowanie się pyszną kawą 

Jedna z moich ulubionych wyjazdowych czynności. Nieśpieszne śniadanie, pyszna kawa, rozmowy. W Poznaniu akurat w „Razowej” (blisko Rynku).
3. Spacer po rynku

Rynek, czyli miejsce, gdzie bije serce miasta. Podczas deszczowego dnia kamieniczki próbują wprowadzić powiew koloru do naszej wizyty 🙂 

4. Oglądanie poznańskich Koziołków


Obowiązkowa turystyczna atrakcja! Codziennie w południe na Rynku zbiera się tłum gapiów, by podziwiać parę koziołków obwieszczających godzinę dwunastą. Nie jest bardzo spektakularnie, ale troszkę bajkowo na pewno!



5. Konfrontacja zdjęć z rzeczywistością
Odkąd znalazłam na Facebooku fanpage kawiarni Fudge Filosphy, byłam pewna, że musimy tam dotrzeć. Typowy instagramowy foodporn, ulubione słodycze, obłędnie wyglądające shake’i. Właśnie, czego chcieć więcej? Niestety, okazało się, że po kilku łyżeczkach deseru czas pryska. Jest niewyobrażalnie słodko i mdło. A ja jednak cenię doznania smakowe bardziej od tych wizualnych…

6. Brak biletów na wystawę Fridy Kahlo…

Tabliczka z napisem „Bilety na wystawę Frida Kahlo zostały na dzień dzisiejszy wyprzedane” była najsmutniejszym widokiem tego dnia. Nie ma tu co dodawać 🙁 

7. … Ale za to odwiedzenie Dalineum

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – zgodnie z tą zasadą udajemy się do małego Dalineum. Małego, ale bardzo osobliwego i naprawdę zaskakująco bogatego w dzieła Salvadora Daliego. Dla fanów jego twórczości punkt obowiązkowy.
.
8. Zjedzenie świetnych azjatyckich buł z pulled pork – w domowej atmosferze!

„Pod nosem” to miejsce dla mnie idealne. Przepyszne jedzonko robione na naszych oczach, przytulny  lokal, z którego nie chce się wychodzić, cudowna obsługa i przystępne ceny. Naprawdę, dawno nigdzie nie czułam się tak dobrze i… domowo 🙂

9. Podziwianie Bramy Posnania 

Brama Poznania, zlokalizowana w najstarszej części miasta, to miejsc będące centrum interpretacji dziedzictwa, opowiadające historię Ostrowa Tumskiego. Na samo zwiedzanie zabrakło nam czasu, ale nie odmówiliśmy sobie zobaczenia tego imponującego budynku od wewnątrz i przejścia się kładką. W jesiennej aurze Brama wyglądała bardzo mrocznie i dostojnie – co najmniej jakby to była siedziba jakieś tajnej organizacji przestępczej 😀
10. Włóczenie się tu i tam
Czyli to, co tygryski lubią najbardziej, nawet przy 7 stopniach! Zawsze powtarzam, że jak tylko się da, to by poznać dane miasto, najlepiej zrezygnować z komunikacji miejskiej i zaufać własnym nogom. Warto 🙂 
Posts created 122

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Leć do góry